Zaloguj

Legendy i wierzenia


O diabelskich kamieniach w Lipowie Kurkowskim, karczmie w Bolejnach i proboszczu z Łyny – bajkowe wyjaśnienie legendy.

2015-05-04 | Wyświetleń: 12101

Wędrując z Bolejn, drogą żwirową przez lasy głębokie, przez wąwozy rozmywane potokami ulew, docieramy do skraju miejscowości Lipowo.

             Zanim dotrzemy do wioski z czerwonymi dachami domów, poÅ‚ożonej w malowniczej dolince wokóÅ‚ niewielkiego stawu, każdego wÄ™drujÄ…cego zatrzyma widok ogromnych gÅ‚azów leżących od wieków przed miejscowoÅ›ciÄ… po obu stronach drogi.

             Miejscowi nazywajÄ… je „diabelskimi kamieniami” nie wiedzieć czemu. Może dlatego, że ich ogrom i ciężar sugeruje, że tylko jakieÅ› nadprzyrodzone siÅ‚y mogÅ‚y je tu rzucić. Tak je nazywaÅ‚a Pani Eliza z Bolejn, przedwojenna mieszkanka Lipowa, która mówiÅ‚a mi kiedyÅ›, że nazwÄ™ „diabelskie” powtarzali najstarsi mieszkaÅ„cy a ona o tym sÅ‚yszaÅ‚a jeszcze w dzieciÅ„stwie.  Dlaczego one sÄ… diabelskie nie potrafiÅ‚a mi wytÅ‚umaczyć. MówiÅ‚a, że wszyscy tak nazywali je od dawien dawna i już.

...... Gdy kiedyÅ› siedziaÅ‚em sobie wieczorem na resztkach fundamentów dawnej karczmy w Bolejnach, nieoczekiwanie, z pomocÄ… w wyjaÅ›nieniu pochodzenia diabelskich kamieni przyszÅ‚y mi....  miejscowe krasnale, kautkami tu zwane. UganiaÅ‚y siÄ™  one za Å›wietlikami tej sierpniowej nocy, gdy te obsiadÅ‚y kwiaty i trawy wokóÅ‚  miejscowej Å›wietlicy i tworzyÅ‚y Å›wietlistÄ…,  zaczarowana aurÄ™.

            Ja jestem takim bajkopisarzem, który czasem odwiedza Bolejny. LubiÄ™ wtedy posiedzieć pod grzybkiem w letniÄ… noc, popatrzeć na spadajÄ…ce meteoryty, posÅ‚uchać co w trawach piszczy.

 

            WÅ‚aÅ›nie pewnej sierpniowej nocy udaÅ‚o mi siÄ™ usÅ‚yszeć kÅ‚ótnie i rozmowy krasnali, które  spieraÅ‚y siÄ™ o te „Diabelskie kamienie'”. Ja miaÅ‚em w bukÅ‚aczku trochÄ™  nidzickiego miodu pitnego. Wiem, że krasnale lubiÄ… go bardzo, wiÄ™c po cichutku obszedÅ‚em otoczenie Å›wietlicy i do kielichów kwiatów wlaÅ‚em po kilka kropel nidzickiego „póÅ‚toraka”. UsiadÅ‚em pod rozÅ‚ożystÄ… lipÄ… i nasÅ‚uchiwaÅ‚em....

 

            Krasnale, jak na aktywne istoty przystaÅ‚o, naÅ‚apaÅ‚y sobie Å›wietlików; które sÄ… ich przysmakiem i zaczęły sobie popijać nektar z kielichów kwiatów. W tym dniu nektar zostaÅ‚ wzbogacony moim miodem pitnym, wiÄ™c te kautki byÅ‚y nader rozmowne.

 

            Z ich rozmów i sporów dowiedziaÅ‚em siÄ™, że „diabelskie  kamienie” to rzeczywiÅ›cie sprawa siÅ‚ nadprzyrodzonych. Ponieważ krasnale mieszkajÄ… na naszej ziemi od niepamiÄ™tnych czasów, to chyba wszystko wiedzÄ… co byÅ‚o kiedyÅ› a nawet co bÄ™dzie w przyszÅ‚oÅ›ci, zatem z uwagÄ… przysÅ‚uchiwaÅ‚em siÄ™ ich gÅ‚oÅ›nym, piskliwym rozmowom.... A ponoć to wszystko wyglÄ…daÅ‚o tak......

 

                        ...... Dawno, dawno temu, gdzieÅ› w koÅ„cu czerwca, do karczmy w Bolejnach przybyÅ‚o trzech chÅ‚opów z Bujak, Å»elazna i Maróza, którzy tutaj dawali wytchnienie swoim koniom, gdy wracali z mÄ…kÄ… z mÅ‚yna w ŁyÅ„skim MÅ‚ynie. MÄ…ka byÅ‚a mielona z ostatków zboża z ubiegÅ‚orocznych zbiorów, bo żniwa siÄ™ już powoli zbliżaÅ‚y. Jechali wieczorem, bo upaÅ‚y byÅ‚y okrutne, wiÄ™c przyszÅ‚o im stanąć przy karczmie w Bolejnach na odpoczynek. Napoili konie w jeziorze i umieÅ›cili przed karczmÄ… w paÅ›niku. Sami udali siÄ™ do gospody by przepÅ‚ukać sobie gardÅ‚a z kurzu, do czego oczywiÅ›cie najlepiej sÅ‚uży miód pitny.

Konie przed karczmą zachowywały się jakoś niespokojnie i płochliwie.

 Nie zważali jednak na to.

 

 

                                                                      

 

- 2-

Gdy tak sobie we trójkÄ™ siedzieli przy bukÅ‚aczku  miodu, podszedÅ‚ do nich dziwny jegomość w cudzoziemskim stroju, czarniawy jakiÅ›, ubrany z francuska i zapytaÅ‚, czy może siÄ™ przysiąść.

W rÄ™ku trzymaÅ‚ kolejny garniec miodu. Wkrótce wszyscy stali siÄ™ biesiadnikami i wesoÅ‚ymi kumplami przy stole. Jegomość zaproponowaÅ‚, że może dla rozrywki zagrajÄ… w karty.

 ChÅ‚opi zgodzili siÄ™, lecz gdy nieznajomy przybysz wyjÄ…Å‚ swoje karty, oni powiedzieli, że zagrajÄ… ale kartami od karczmarza.

            I zaczęła siÄ™ gra.        

PoczÄ…tkowo przybyszowi karta szÅ‚a dobrze. Już chÅ‚opi przegrali po jednym koniu i po dwa worki mÄ…ki. JegomoÅ›ciowi jakoÅ› dziwnie patrzyÅ‚o z oczu. Można byÅ‚o zaobserwować zielonkawo- czerwonÄ… poÅ›wiatÄ™. Przybysz szelmowsko uÅ›miechaÅ‚ siÄ™,  gdy kolejna partia byÅ‚a jego wygranÄ…. Po jakimÅ› czasie  jednak „karta siÄ™ odwróciÅ‚a” . Teraz nieznajomy straciÅ‚ wszystko co przedtem wygraÅ‚.  Po chwili także wszystkie dukaty, jakie miaÅ‚ przy sobie. W ostatniej rozegranej partii jegomość przegraÅ‚  też swój kapelusz. Gdy chÅ‚op z Maróza chciaÅ‚ mu zdjąć ten kapelusz z gÅ‚owy, przybysz postanowiÅ‚ zwiać z karczmy nie oddajÄ…c go. Ale chÅ‚opi byli krzepcy i nie pozwolili na to. ZÅ‚apali go za  poÅ‚y surduta, które skrywaÅ‚y, wiadomo co ... A co?  jak myÅ›licie?

DoszÅ‚o do bijatyki. ChÅ‚op z Maróza walnÄ…Å‚ jegomoÅ›cia  po gÅ‚owie, kamionkowym kubkiem po miodzie. O dziwo, kubek  potÅ‚ukÅ‚ siÄ™ na jego gÅ‚owie, nie czyniÄ…c mu żadnej krzywdy. Tylko, że z rozerwanego kapelusza wyskoczyÅ‚y dwa rogi...!!!     

Ach ty diabelskie nasienie!!! ChciaÅ‚eÅ› nas oszukać!!! wykrzyknÄ™li.... zaraz Ci tu koÅ›ci i kopytka policzymy !!! I  poszÅ‚y w ruch zydle, misy i inne  ciężkie  przedmioty....

 

             Tak !!! tak,  to byÅ‚ diabeÅ‚ we wÅ‚asnej osobie. ChciaÅ‚ chÅ‚opów  ograć  w karty i podstÄ™pem   zabrać ich duszyczki na cyrograf. Nie wiedziaÅ‚o jednak diabelskie biedaczysko, że wÅ›ród graczy byÅ‚ chÅ‚op, który też byÅ‚ mistrzem gry w karty i do tego najlepszym oszukaÅ„cem w caÅ‚ej okolicy. ByÅ‚ on kiedyÅ› żoÅ‚nierzem. ByÅ‚ nawet na wojnie we Francji i tam poznaÅ‚ wszystkie „ karciane sztuczki”.

 

            Nie majÄ…c innego wyjÅ›cia, diabeÅ‚ musiaÅ‚ salwować siÄ™ ucieczkÄ… przez komin. Zanim zniknÄ…Å‚ w kominku zdążyÅ‚ jeszcze wykrzyknąć, że zemÅ›ci siÄ™ za takÄ… konfuzjÄ™. Wszak wszystkie diabÅ‚y w piekle bÄ™dÄ… siÄ™ z niego Å›miaÅ‚y, że on, „taki specjalista od karczemnych oszustw” daÅ‚ siÄ™  wyprowadzić w pole  zwykÅ‚ym mazurskim chÅ‚opom, którzy na dodatek obili go sromotnie.......

 

                        No i staÅ‚o siÄ™ coÅ› bardzo dziwnego......

            Nagle, każdego dnia na rzeczce  Marózce  przybywaÅ‚ jeden ogromny gÅ‚az, tak ciężki, że nie sposób byÅ‚o go ruszyć czy przesunąć. W koÅ„cu zablokowana rzeczka zaczęła zalewać pola chÅ‚opów w Bujakach, Malinowie, Å»elaźnie, Bolejnach, Wólce OrÅ‚owskiej i pod Marózem. I nijak tych kamieni nie można byÅ‚o usunąć. ChÅ‚opi w Łynie i Wietrzychowie też byli peÅ‚ni obaw, czy i ich nie dosiÄ™gnie podobne nieszczęście.

            Wszyscy dziwili siÄ™ temu zjawisku i wtedy przypomnieli sobie niedawne zdarzenie z diabÅ‚em w karczmie w Bolejnach. Biedni chÅ‚opi nie wiedzieli co począć. Jak widzimy, gra w karty na pieniÄ…dze może przynieść opÅ‚akane skutki, lepiej nie oddawać siÄ™ hazardowym zajÄ™ciom.

            ZaczÄ™li zanosić codzienne modÅ‚y w koÅ›ciele w Łynie, proszÄ…c niebiosa o pomoc w zdjÄ™ciu diabelskiej klÄ…twy. Proboszcz w Łynie, byÅ‚ bardzo dobrym duchownym, kochaÅ‚ swój lud i w codziennych,  gorÄ…cych  modlitwach prosiÅ‚ Pana Boga o pomoc w usuniÄ™ciu gÅ‚azów blokujÄ…cych rzekÄ™......

            MijaÅ‚y kolejne dni. Niektórzy zaczÄ™li już wÄ…tpić w odmianÄ™ losu. Proboszcz z Łyny jednak nie ustawaÅ‚ w modlitwach, odbyÅ‚ z najwierniejszymi pielgrzymkÄ™ do Å›wiÄ™tych miejsc w GietrzwaÅ‚dzie i ÅšwiÄ™tej Lipce.                                                                    

…I w koÅ„cu wydarzyÅ‚ siÄ™ cud.!!!

            Pewnego dnia, w czasie letniej burzy, na niebie pojawiÅ‚a siÄ™ nadzwyczajna jasność. Ludzie, nigdy nie widzieli tak cudownego zjawiska. Z nieba dochodziÅ‚y piÄ™kne, srebrzyste i zÅ‚ote promienie, które jednak nie raziÅ‚y niczyich oczu.

 

                                                                       - 3 -

 WystÄ…piÅ‚y na raz dwie tÄ™cze. WydÅ‚użone pasma chmur na Å›rodku nieba przecinaÅ‚y siÄ™ na krzyż.  Ten przepiÄ™kny obraz nieba natchnÄ…Å‚ wszystkich nadziejÄ…, że ich modÅ‚y zostaÅ‚y wysÅ‚uchane.   Proboszcz z Łyny i najżarliwsi wierni domyÅ›lali siÄ™, że to pewnie sam Pan Bóg przybyÅ‚ w asyÅ›cie ArchanioÅ‚ów w ten zapomniany zakÄ…tek Mazur. …Burza ciÄ…gÅ‚ymi rozbÅ‚yskami ogarnęła caÅ‚Ä… okolicÄ™.

Teraz sprawę w swoje ręce wziął Pan w Niebiosach i ulitował się nad umęczonym ludem.

 Pan Bóg nakazaÅ‚ ArchanioÅ‚om naÅ‚apać jak najwiÄ™cej piorunów z burzy. UjÄ…Å‚ je w swojÄ… prawicÄ™ i cisnÄ…Å‚  w skupisko diabelskich kamieni blokujÄ…cych rzekÄ™. Potężny grzmot wstrzÄ…snÄ…Å‚ okolicÄ…. ByÅ‚ tak wielki, że zatrzÄ™sÅ‚y siÄ™ dzwonnice w Łynie, Å»elaźnie, Nidzicy, Waplewie i Kurkach i dzwony same biÅ‚y przez minutÄ™, niosÄ…c radosnÄ… wieść o boskiej pomocy w likwidacji nieszczęścia.

            Uderzenie  Pana byÅ‚o tak potężne,  że ogromne kamienie poleciaÅ‚y na wiele kilometrów, aż pod Lipowo. Jeden gÅ‚az znalazÅ‚ siÄ™ nawet miÄ™dzy Lipowem a WólkÄ… OrÅ‚owskÄ… i sÅ‚uży dziÅ› jako element Pomnika MyÅ›liwych. Najdalej poleciaÅ‚ gÅ‚az, który leży przy  starej drodze z Å»elazna do Łyny,  tej poroÅ›niÄ™tej lipami, gdzieÅ› w okolicach prastarych dÄ™bów, za jeziorem Bolejny.

 Jak wiemy, nadprzyrodzona moc Najwyższego nie ma granic i jego Å‚aska jest udzielana przede wszystkim tym, którzy nie wÄ…tpiÄ…, którzy żyjÄ… wedÅ‚ug boskich przykazaÅ„, pomimo czasami ciężkich doÅ›wiadczeÅ„ i niepowodzeÅ„.

Rzeka uwolniona z  kamiennych okowów, popÅ‚ynęła wartko swoim korytem, uwalniajÄ…c pola i Å‚Ä…ki z powodziowych zalewów.

 …..Ale.. ale,…to  jeszcze nie koniec, bo wydarzyÅ‚o siÄ™ coÅ› nowego!.

Dzieciaki, które czÄ™sto chodziÅ‚y nad rzeczkÄ™ na ryby, już nastÄ™pnego dnia zauważyÅ‚y duże Å‚awice ryb poÅ‚yskujÄ…cych srebrnymi i zÅ‚otymi Å‚uskami. To byÅ‚y pstrÄ…gi, szlachetne i smaczne ryby, których tutaj nigdy nie byÅ‚o. Wszyscy ucieszyli siÄ™ bardzo z tak boskiego prezentu. PstrÄ…gi wystÄ™pujÄ… w niektórych miejscach na Mazurach, w tym w wodach  Marózki do dzisiaj, szczególnie w  jej zaczarowanych, piÄ™knych zakolach o kamienistym podÅ‚ożu, ukrytych wÅ›ród leÅ›nych ostÄ™pów.

Kto jest cierpliwy, pracowity i nie zawistny lecz dobry dla innych, bÄ™dzie miaÅ‚ szczęście i na pewno zÅ‚owi przynajmniej kilka pstrÄ…gów, szczególnie w letnie poranki……

 

            .... Nie ma już karczmy w Bolejnach, wielkie kamienie porosÅ‚y mchem. CieszÄ™ siÄ™ jednak, że  udaÅ‚o mi siÄ™ odnotować jedno z miejscowych zdarzeÅ„ i dziÅ› wdziÄ™cznym czytelnikom je przekazujÄ™.

            Każda karczma ma swoje tajemnice i legendy z niÄ… zwiÄ…zane. LubiÄ™ przesiadywać na kamiennych fundamentach dawnej karczmy w Bolejnach, bo sÅ‚yszaÅ‚em,  że na Mazurach to ponoć i kamienie mówić potrafiÄ…. Trzeba tylko wsÅ‚uchać siÄ™  w to, co one szepczÄ…, a raczej co mówiÄ… krasnale mazurskie, które mieszkajÄ… pod wiÄ™kszymi kamieniami lub w korzeniach starych, wiekowych drzew.

            SÅ‚yszaÅ‚em, też, że sÄ… one najbardziej gadatliwe w sierpniu, gdy wÅ›ród traw pojawiajÄ… siÄ™  niebieskie Å›wietliki.  W sierpniu na niebie możemy obserwować spadajÄ…ce meteoryty, które sÄ… też takimi swoistymi wÄ™drujÄ…cymi Å›wietlikami,  dla nas  ludzi. Jedne i drugie tworzÄ… zaczarowanÄ… aurÄ™, dla tych, którzy  nie bÄ™dÄ… spÄ™dzać nocy przed telewizorem czy komputerem. Warto chyba w letni wieczór odpocząć  czasami na dworze, aż nas nie zmorzy sen a komary nie stanÄ… siÄ™ zbyt uciążliwe.

            A może i wam przydarzy siÄ™ posÅ‚uchać co szepczÄ… kamienie, co w trawach piszczy.

I jeszcze jedno…

             Miejscowi mieszkaÅ„cy Bolejn wiedzÄ…, że gdy zbliża siÄ™ burza od strony Lipowa, to zapewne bÄ™dzie gwaÅ‚towna i z piorunami. Być może to sam  Pan Bóg  przypomina diabÅ‚om o ich klÄ™sce i napomina, aby przypadkiem ktoÅ› nie wpadÅ‚ na pomysÅ‚ zabrania kamieni spod Lipowa gdzieÅ› indziej. Wszak one tam leżą z Jego,  boskiej mocy.

                                               Erazm DomaÅ„ski -  bajkopisarz  przypadkowy

                                               Bolejny – Legionowo,   marzec- maj 2015 r.

Erazm Domański

 

Zbiór wybranych mazurskich podaÅ„ ludowych z okolic: Nidzicy, Olsztynka, Ostródy i Szczytna.

Broch.pl - strony internetowe Olsztyn